Posty

Nasze początki

Obraz
Właśnie minęło 3 i pół tygodnia odkąd Leo jest z nami. A wydaje się że jest o wiele dłużej bo tyle się wydarzyło i przezylo. Nawet nie wiem od czego zacząć. Szczerze to nawet dokładnie nie pamiętam tej pierwszej nocy w sobotę kiedy go dostałam - niestety te wspomnienia dość szybko zamazaly się i jest mi dość przykro z tego powodu. Tamtą noc pamiętam jak przez mgłę. Pamiętam że śpiewałam mu kołysankę, karmiłam, troszkę chuśtalam na szpitalnym wózeczku leżąc na łóżku.

Byliśmy w szpitalu od soboty do środy. Mąż był z nami w niedzielę i później przyjeżdżał co wieczór po pracy zostając z nami do rana. Już w niedzielę mieliśmy wizytę teściowej ze szwagrem i dziadkami męża. W niedzielę albo poniedziałek synek dostał szczepionkę i popołudnie mieliśmy bardzo niespokojne - strasznie płakał i jedynie karmiąc go co chwilę mogłam go uspokoić. Nie wiem ile razy budziliśmy się w nocy ale to był prawdziwy dramat. W sumie to nawet nie znałam się za bardzo na innych technikach uspokajania oprócz podani…

Leonard - nasz cud narodzin 💙

Obraz
PRZED PORODEM Nasze maleństwo jest już po innej części brzuszka - Leo urodził się 2 czerwca o 18:10 😊
Tak jak wspominałam w poprzednim poście plan porodu już od początku uległ zmianie gdyż nie mógł to być całkiem naturalny poród w związku z narastającym wielowodziem - poród musiał być wywołany oksytocyną. 2 czerwca chyba po g. 16 znalazłam się już na sali porodowej po tym jak byłam na sali przedporodowej od rana podłączona do kroplówki z oksytocyną. Po tylu godzinach za wiele się nie działo - szyjka była zamknięta, skurcze jeżeli już to były bardzo delikatne. Najgorsze były dla mnie 2 rzeczy - badania ginekologiczne które odbywały się BARDZO boleśnie oraz te krzyki dobiegające z sal porodowych. My z mężem już wtedy mieliśmy dość. Już byłam na pewno zdecydowana że skoro będzie to poród po stymulacji to wezmę znieczulenie zewnątrzoponowe gdyż wszyscy mówią że taki poród boli wielokrotnie więcej. Dopiero po 2 dniach w tym szpitalu doceniam jakiego mam świetnego gina - nie powiem że jeg…

Już czas!!

Obraz
„Korzystając” z bezsenności melduję że już jesteśmy w szpitalu. W środę na wizycie u gina wyszło że wòd płodowych przybyło do poziomu 33 cm3 i znowu napisał mi skierowanie do hospitalizacji. Dzisiaj miałam mieć planowe KTG w swoim szpitalu i miałam znowu im pokazać to skierowanie bez jakiejś większej nadziei że mnie rzeczywiście zostawią. A po tym jak u lekarza który robił USG wyszło że wòd tak naprawdę mam około 20 cm3 to już w ogóle myślałam że zaraz wychodzę. Swoją drogą ten młody lekarz oprócz tego że tak dziwnie mi obliczył tą objętość (chyba od miesiąca nie miałam tych wód na poziomie 20) to jeszcze mega boleśnie mnie zbadał. Nawet USG bardzo bolało! 🙁 Ale jednak stwierdzili że mnie zostawiają. Według tego jak wyglądala szyjka żadna akcja porodowa nie zapowiadala się. Na jakieś 3-4 godziny podłączyli mnie do KTG przy okazji robiąc próbę wydolności łożyska (podanie małej dawki oksytocyny i sprawdzenie jak macica reaguje skurczami). Oprócz tych skurczy męczył mnie jeszcze od rana…

37-39 tydzień - wielowodzie, bóle krzyżowe

Obraz
W 37 tygodniu spotkałam się z wybraną położną, podpisałam umowę ze szpitalem na poród i omówiłam z nią podstawowe kwestie co do porodu - mam do niej dzwonić jak tylko coś zacznie się dziać i jeśli ustalimy że już mam jechać do szpitala to ona też tam wyruszy.
W tym samym dniu na rutynowej wizycie u lekarza wyszło że mam wielowodzie. Przez ostatnie miesiące ilość wód płodowych była przy górnej granicy normy czyli około 18 cm3, natomiast tym razem było około 28. Mój lekarz stwierdził że nie ma co ryzykować i dał mi skierowanie do szpitala żeby przyjęli mnie na obserwację. Na następny dzień udałam się więc już na wszelki wypadek z torbą do porodu do szpitala. Zrobili mi USG i ilość wód była na poziomie 25 cm3 co według lekarza nie było jakieś niepokojące; powiedział że ta ilość może się zmieniać co kilkanaście godzin i że generalnie na moim etapie ciąży nie ma się co o to martwić. Zrobiono mi również KTG - wszystko było ok. Tak więc nie pozostawiono mnie w szpitalu.
Kolejną nowością 37 t…

33-36 tydzień - wybór szpitala, niespodzianki 9 miesiąca

Obraz
Mam już za sobą pierwszy tydzień 9go miesiąca i powiem wam że właśnie teraz nastąpił jakiś przełom w moim samopoczuciu tak że teraz odczuwam symptomy ciążowe non-stop czego mi taaaak brakowało w tych pierwszych miesiącach. Zacznę od tego że przewrócić sie w łożku w nocy na inny bok to jest COŚ. Muszę trzymając z dwóch stron brzuch przetaczać go razem z resztą ciała i to jest bardzo niekomfortowe. Przy okazji może się okazać że wcale  nie mogę leżeć na tym innym boku bo coś tam kłuje lub pobolewa w tej nowej pozycji i muszę wracać z powrotem.... Wstanie w nocy/rano z łóżka to jeszcze większy wyczyn bo dochodzą jeszcze strzelające bóle w miednicy co jest coś nowego i towarzyszy mi przy normalnym chodzeniu również. Podobno pod wpływem nowo wydzielającego się hormonu relaksyny więzadła luzują się przed porodem i oto skutki. Pierwsze kilka kroków z rana to na prawdę męczarnia, natomiast większość czasu nic mnie nie goni i mając możliwość mieć takie leniwe poranki to wszystko da się przeżyć…

30-32 tydzień ciąży - nowy plan porodu????!!

Obraz
W tym tygodniu zaczęłam ósmy miesiąc ciąży i powiem że od około 2 tygodni zaczęłam czuć się na prawdę ociężale tak że dużo codziennych ruchów już nie idą mi tak łatwo - czuję niedogodności przy zmianie pozycji w łóżku, dostaję zadyszkę jak mam dużo do opowiedzenia w szybkim tempie, założenie butów to już wyzwanie, każde schylenie czy podnoszenie nóg również, nieraz doskwiera mi ból pod prawą częścią żeber gdzie powinna być pupka maleństwa. Natomiast nie narzekam - to przecież są moje bardzo wytęsknione konkretne symptomy ciąży których miałam jak na lekarstwo ;) Ominęły mnie te klasyczne łącznie z mdłościami, zmęczeniem, zachciankami i sennością więc teraz nadrabiam!

W tym czasie miałam kolejny wyjazd - tym razem do Wilna i też było to spotkanie rodzinne. Spędziliśmy fajnie 4 dni na termach, spacerach, grach,....

Niedawno znowu podpadła mi teściowa. Chodzi o to że ona ma wieloletnią tradycję wyjazdu pod koniec czerwca na tydzień do Włoch. I już zapowiedziała że w tym roku na pewno rezy…

28-29 tydzień ciąży

Obraz
Minęły kolejne 2 tygodnie - jutro skończę 29 tc. 30ty tydzień juz brzmi bardziej niż poważnie i jestem bardzo szczęśliwa ze dane mi jest zajść tak daleko.
W ciągu tych 2 tygodni zaliczyliśmy kilka mniejszych wypadów w tym znowu na Słowację do Tatranskiej Lomnicy. Obecnie mam wizytę kilkudniową mojej rodziny wiec wymyślamy z mężem im różne rozrywki. Także jak na razie nie wiele mam takich spokojnych dni w domu. Może to i dobrze bo mniej lenię sie i mniej podjadam niezdrowe rzeczy :))))
Jakiś czas temu zajęłam się rownież ogródkiem - zasadziłam rzodkiewkę, sałatę, pietruszkę i jarmuz.    Na jesień tez zasadziłam cebulę i czosnek ktore już są dobrze widoczne.
Na dodatek zrobiłam sadzonki pomidor - teraz rosną w domku a w maju/czerwcu teściowa juz zgłosiła chęć pomocy żeby je wysadzić do gruntu. Nie ma to jak swoje warzywa :)
Pasuje jeszcze kupić pare drzewek/krzaków owocowych bo z tym jeszcze mamy duże braki na działce. Chciałabym mieć jak w dzieciństwie w domie rodzinnym żeby móc wyjść …

25-27 tydzień czyli koniec II trymestru

Obraz
Właśnie wczoraj skończyłam drugi trymestr czyli 27 tydzień ciąży więc najwyższy czas napisać co tam się dzieje u nas ;) Chociaż według połowy źródeł z których korzystam czytając o przebiegu ciąży trzeci trymestr zaczyna się właśnie w 27 tygodniu i wtedy też zaczyna się 7 miesiąc, ale teraz jak już zaczęłam tydzień 28 to na pewno jestem w tym trzecim trymestrze :) Nie do wiary!

Wyjazd
Na przełomie 25 i 26 tygodnia mieliśmy kolejny wyjazd. Tym razem głównie dlatego że nadal nie wykorzystałam swój pakiet socjalny z pracy za zeszły rok. Przydzieliłam swoje dostępny punkty w tym pakiecie na jakąś podróż (do wyboru jeszcze była karta Multisport, bilety do kina, teatru...) i wreszcie zmotywowałam się żeby sprawdzić jaki mamy wybór jeśli chodzi o wyjazdy. Mąż chciał jechać na Słowację pojeździć na snowboardzie więc wybraliśmy Tatrańską Lomnicę. Mieliśmy tam spędzić 2 pełne dni + wieczór i poranek. Pierwszy wieczór nie należał do udanych gdyż spędziłam go w płaczu a mąż najpierw m…

15 - 24 tydzien ciąży - bóle, stres, fizjoterapeuta, pierwszy ruch, USG połówkowe, płeć, wolność

Obraz
No trochę mi się uzbierało tematów do omówienia :) A to dlatego że od świąt nie mam spokoju i cały czas dużo rzeczy się dzieje. Ale po kolei.
Zacznę od tego że mniej więcej w 15 tygodniu zaczęły mi się dość mocne bóle podbrzusza, przeważnie w nocy lub podczas spacerów.  No i powiem że nieźle nastraszyłam się i stwierdziłam że muszę umówić ekstra wizytę u gina żeby to skonsultować. Był to tydzień przed świętami. Wyszłam na przerwę obiadową z pracy żeby udać się na wizytę. Od rana piłam melisę. Siedzę pod gabinetem jak na szpilkach i modlę się żeby wszystko było ok. I nagle dzwoni mąż i mówi że rzucił mu się pod ciężarówkę samobójca (jest kierowcą ciężarówek między innymi). Mówi że nie wie czy ta osoba przeżyje i czeka teraz na policję. Mi już wtedy zakuło serce - to już było zdecydowanie za dużo dla mnie na tamten moment. No ale wizyta odbyła się i na szczęście wyszłam uspokojona jeśli chodzi o ciążę - doktor mnie zbadał i powiedział że chodzi o rozciągnięcie mięśni któr…

9-14 tydzień SZCZĘŚCIA

Obraz
W ten oto sposób mineło te kilka tygodni i rozpoczęłam drugi trymestr. No wreszcie!! Jakaś tam ulga zawsze jest, bo nie powiem że nie martwiłam się, szczególnie jak sobie nagle przypomniałam że ostatnia morfologia nasienia wyszła taka że tylko 3% prawidłowych plemników, więc sobie myślałam jakaż to mała szansa że akurat mi się trafił prawidłowy! A jeśli nie to coś pójdzie nie tak w pewnym momencie. Na dodatek z symptomami u mnie nadal bieda - zero zmęczenia, senności, nudności, ostrości węchu (chociaż nie wiem jak tą ostrość ocenić - skąd wiem że dany zapach nie poczułabym przed ciążą?) tylko dalej czuję troszkę podbrzusze i chyba mam większą zadyszkę. Tyle w temacie.

No i czekałam tak strasznie na to USG genetyczne które miałam w tym tygodniu.
Na szczęście wszystko wygląda bardzo ładnie i w normie, ryzyko chorób genetycznych jest znikome. Robiłam też dodatkowo test PAPPA. Jakie to było fajne móc nacieszyć się widokiem dziecka przez dłuższą chwilę! Najpierw było spokojne i nie ruszało…

Cuda zdarzają się tylko innym. Czy nie? ;)

Obraz
Dawno mnie tu nie było. Jak wynikało z mojego poprzedniego pesymistycznego wpisu wstzymaliśmy starania. Na początku była rozpacz z tego powodu że mąż ma takie niejakie nastawienie do starań, a później zaczęłam dystansować się od tematu - przestałam zaglądać na blogi niepłodnościowe, czytać fora na ten temat i na pewno ilość myśli na temat dziecka dość drastycznie zmniejszyła się.

Bliżej września stwierdziłam że muszę wziąść się za siebie i zapisałam się na program wspólnego odchudzania który obejmował program treningowy oraz specjalny sposób odżywiania. Skupiłam się całkowicie na tym i dzielne przestrzegałam wszytskich zasad, czytałam dużo o treningach siłowych na internecie, oglądałam filmiki na YouTube, kupiłam masę akcesoriów i tak dalej. Postępy przychodziły dość opornie ale wkręciłam się na maksa i nie miałam zamiaru poddawać się.

W ten sposób minęło 3 tygodnie i miałam na początku października wyjzad weekendowy do Warszawy na spotkanie z mamą bo akurat miała tam delegację. Miesz…

Przyznanie się w niepłodności oraz brak chęci partnera mieć dzieci

Obraz
Ostatnio wydarzyła mi się okazja przyznać się po raz pierwszy otwarcie o niepłodności. I to osobie której myślałam że nigdy nie opowiem o naszych niepowodzeniach tylko odwrotnie będę kreować wizję naszego idealnego małżeństwa i że mamy parę przyczyn żeby nie chcieć na razie dzieci.
Wiedziałam od kilku miesięcy że się spotakamy na pewnej rodzinnej uroczystości i cały czas myślałam o tym jak opowiem jak to nam na razie nie zależy na dzieciach i w ogóle.
I chyba dopiero w dniu imprezy stwierdziłam że nie potrzebuję życia na pokaz ani kreowania życia idealnego. Nie zależy mi już na tym jak wcześniej. Stwierdziłam że powiem prawdę i niech myślą co chcą.
No i zaszła rozmowa o jej dzieciach (ma dwójkę) i że jeszcze zastanawiają sie nad trzecim. No i ja poparłam ten pomyśł i mówię że im więcej rodzeństwa tym jest lepiej w życiu. A ona mówi: "No może wy też postaracie się niedługo?". Ja mówię że raczej nie bo jesteśmy bezpłodni. Ona od razu że jak przykro i że może kiedyś nam się uda…

Historia 3

Obraz
Ten post miał pojawić sie o wiieeeleee wcześniej ale zupełnie wypadłam z rytmu ostatnio. Wszystko przez pracę. Nie pamietam żebym miała kiedyś taki intensywny okres - zaczynam o 8-9 rano, kończę 19-20 i dalej jestem do tyłu z większością rzeczy. Gdzie te czasy gdy był całkowity luz w pracy i nie wiedziałam co mam robić bo nic się za bardzo nie działo? No ale fakt ze czas ciągnął sie w pracy niemiłosiernie a przy tym było dużo niechcianych myśli w tym o niepłodności. No i do tego wyrzuty sumienia że nie pracuję tylko siedzę na swoich stronkach. Teraz juz nie myśle aż tak intensywnie i często o ciąży - jedyny plus takiego rytmu.

Trzecia historia wiąże się ze spotkaniem kolejnej wyjątkowej osoby - dr Wojciecha Pabiana.
Na początku wizyty zostałam poproszona o opowiedzenie całej swojej historii. Na końcu dodałam również że jeśli chodzi o kolejne kroki to rozpatruję zabieg udrażniania jajowodów lub conjamniej jeszcze jedno badanie drożnosci sono-HSG żeby trochę rozciągnąć jajowody.

Po tym…

Historia 2

Ta historia jest związana z moimi poczynaniami w sprawie zabiegu selektywnego udrazniania jajowodow SHSG. Zgodnie z informacjami na stronie Zakładu Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii musiałam zadzwonić do sekretariatu żeby dowiedzieć się jak zakwalifikować się do zabiegu.
Kiedy ostatecznie dodzwoniłam się podano mi telefon bezpośrednio do doktora Ireneusza Zycha żebym z nim ustaliła szczegóły. Na początku powiedział że w wakacje zabiegu nie wykonują więc trzeba czekać na wrzesień. Uffff..... :(
Poprosił mnie o wysłanie do niego na maila kopię z wypisu po laparaskopii i oczekiwanie na jego odpowiedź. Już po tej pierwszej krótkiej rozmowie zrobił na mnie pozytywne wrażenie podejściem do klientki i uprzejmością, chociaż nie dzwoniłam do prywatnej kliniki i zabieg wykonuje się na NFZ. Dlaczego podczas prywatnego leczenia nie doświadczyłam czegoś tekiego?
Odpowiedź na maila dostałam po około tygodniu. Była tam prośba o wysłanie wyników badania nasienia męża oraz o telefon na następny …