Nowy etap. NOWA nadzieja. Historia 1

Ostatni post pojawił się miesiąc temu gdy napisałam o niepowodzeniu ostatniej procedury IVF. Psychicznie dość nawet się trzymam. Może miałam 1-2 krótkie załamania ale coś mnie trzyma w dobrej kondycji na razie. Choć za wiele przyjemności w życiu nie mam i nie umiem cieszyć się z małych rzeczy. Pracy ostatnio bardzo dużo (i na dodatek nie jest to lubiana praca) - siedzę przyklejona do komputera od 8-9 do 19-20. A pogoda zachęca do wypoczynku i ludzie mają wakacje. Teściowa która jest nauczycielką odwiedziła mnie podczas mojej pracy (przeważnie pracuję z domu) i zaczęła skakać z radości i powtarzać w kółko że ma wakacje. No trochę słabo takie coś wyprawiać przy osobie która nigdy w życiu nie będzie miała wakacji. 
Od dawna zabierałam się za napisanie kolejnego postu a więc mam dość sporo do opowiedzenia.
A mianowicie o trzech wspaniałych specjalistach z którymi zetknęło mnie życie. 
Szkoda że dopiero teraz jak już zbliżamy się do dwóch lat starań ale znowu lepiej tak niż później lub wcale. 
Zanim opiszę te 3 historie chciałabym wspomnieć o tym że 10 czerwca przyszłam na spotkanie do zwykłego gina u którego w kwietniu tamtego roku byłam po skierowanie na badanie sono HSG. Wtedy też miałam to badanie i w tym samym cyklu wydarzyła się pierwszy i ostatni raz ciąża naturalna, niestety biochemiczna. Ale zawsze od tamtej pory siedziało mi w głowie że gdyby troszkę rozciągnąć ten mój prawy jajowód który jest częściowo drożny to w ciązy jestem od razu. W pierwszym cyklu starań. Ot tak. Pięknie, nie?
Od dłuższego czasu nosiłam się z myślą żeby zrobić jeszcze raz to badanie w cyklu kiedy pracuje prawy jajnik i czekać na naturalny cud. No więc gin zaakceptował ten mój pomysł tylko musiałam dostarczyć swięze badania wymazów na bakterie i grzyby i na początku lipca mieliśmy spróbować. Co do samego gina to nie przepadam za nim. Na Znanym Lekarzu ma spoko opinie bo pracuje na wydziale patalogii ciąż i ma styczność z najcięższymi przypadkami ale ma osobowość bardzo zamkniętą i introwertyczną, za bardzo nie doradza, jakiś taki niesympatyczny. Przyszłam tylko dlatego że robi te badania. Ale dzisiaj to wcale nie o nim miałam opowiadać. 

Historia 1. Spotkanie z psychoterapeutą mgr. Bogdą Pawelec 

Pamiętacie może mój wpis o książkach które kupiłam na temat niepłodności i IVF?
Wybrałam wtedy kilka książek w języku Polskim które miały najlepsze recenzje w sieci. Jak się okazało później 2 były napisane przez tą samą osobę - Bogdę Pawelec.
Przeczytałam jedną z nich - In vitro. Ważne rozmowy na trudny temat. I jak się dowiedziałam że autorka jest psychoterapeutką i jest z Krakowa od razu pomyślałam że może warto kiedyś do niej wybrać się żeby sprawdzić czy wszystko ok z moją psychiką i czy nie przeszkadza w staraniach. 
Nie zastanawiałam się nad tym aczkolwiek poważnie. Wolałam się skupić na leczeniu tradycyjnym. 
Natomiast zostałam trochę zmuszona na to spotkanie przez brata którego martwią moje starania i bardzo chce pomóc; on też miał okazję na przykładzie znajomych przekonać się jaką role odgrywa psychika w staraniach. 
No więc w końcu umówiłam się na to spotkanie. Pani Bogda okazała się bardzo ciepłą kobietą spotkanie z którą to czysta przyjemność. 
Na początku poprosiła mnie o opowiedzenie całej historii starań. Opowiedzałam i wspomniałam również o moich planach na przyszlość (badanie sono HSG oraz chirurgiczne udroznienie jajowodów o którym pisałam w poprzednim poscie).
Pierwszy jej komentarz był taki że gdybym rozpatrywała zmianę kliniki i chciałabym mieć pewność że zrobie wszystko co w mojej mocy żeby trafić jak najlepiej to jest tylko jedna klinika w Polsce którą ona może polecić - Novum w Warszawie. Mają najnowocześniejszy sprzęt, świetnych genetyków i świetnego specjalistę dr. Lewandowskiego który zajmuje się najbardziej beznadziejnymi przypadkami niepłodności.
Co do mojej kliniki Parens w Krakowie w której miałam 3 transfery to wypowiedziała się raczej negatywnie. Zarówno jej opinia o dr Janeczko który mnie prowadził nie jest zachwycająca. Nie chcę opisywać szczegółow ale tu możecie poczytać więcej    
Co do zabiegu chirurgicznego udrażniania to wypowiedziała się też negatywnie. Powiedziała że te techniki nie są już stosowane bo nie są skuteczne. I że jest to jedyne miejsce w Europie gdzie takie coś się wykonuje, więc gdyby to było takie świetnie to czemu tylko tam? Nie wiem jak odpowiedziec na to pytanie, ale nadal myślę że raczej sobie tym nie zaszkodzę bo gorzej nie będzie a jak jest szansa na udrożnienie to chcę ją wykorzystać szczególnie że czytam o dziewczynach którym się udało pozbyć tego problemu, jak chociaż by Wiewiórkowo
Zapytałam ją czy może polecić jakiegoś ginekologa, najlepiej w Krakowie, specjalizującego się na niepłodności, bez powiązań z klinikami in vitro, który by mógł skonsultować nasz przypadek i coś doradzić. W sumie nigdy nie miałam takiej konsultacji o takim ukierunkowaniu. Powiedziała że w Krakowie to tylko dr Wojciech Pabian. Jest na tyle wykwalifikowany że radzi sobie z takimi ciężkimi przypadkami bardzo dobrze. 
Co do kwestii psychicznych to raczej nie widzi w moim przypadku problemu i to raczej czynniki o naturze medycznej przeszkadzają w naszym przypadku.Więc nie ma potrzeby żadnej terapii - dostałam rzetelną ocenę i nie ma potrzeby w dalszych spotkaniach. 
Nie powiem że nie miałam mętliku w głowie - nie robić udrażniania?? Iść znowu na IVF po prostu?? No ale stwierdziłam że nie muszę teraz podejmować żadnych ważnych decyzji tylko faktycznie umówię się do dr Pabiana i zobaczę w jakim kierunku się wszystko potoczy.



Komentarze

  1. Moja droga,moja córka przeszła w N 5 procedur + transfery z kd ,az u lek L,a udało się po zmianie kliniki na K w B,prof K i Jego indywidualne podejście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne ze nie istnieje klinika w której mogą pomoc wszystkim wiec całe szczęście ze istnieje wybór i różni specjaliści z nowymi pomysłami. Ja osobiście nie jestem na etapie wyboru nowej kliniki tylko raczej na etapie badań przyczyn dotychczasowych niepowodzeń i potencjalnym leczeniu

      Usuń
    2. Bardzo "zimno" ten mój wpis zabrzmiał ,wiedz jednak ,że bardzo kibicuję każdej starającej się parze.Wam życzę aby spełniło się to jak najszybciej.
      Z ogromnym niepokojem oczekuję na zostanie babcią.
      Ta droga usłana cierniami nie pozwala na pełnię szczęścia.
      Powodzenia

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Życzę zdrowia Pani córce!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przyznanie się w niepłodności oraz brak chęci partnera mieć dzieci

Cuda zdarzają się tylko innym. Czy nie? ;)

Wynik beta-HCG