Posty

Wyświetlam posty z etykietą niedroznosc jajowodow

Cuda zdarzają się tylko innym. Czy nie? ;)

Obraz
Dawno mnie tu nie było. Jak wynikało z mojego poprzedniego pesymistycznego wpisu wstzymaliśmy starania. Na początku była rozpacz z tego powodu że mąż ma takie niejakie nastawienie do starań, a później zaczęłam dystansować się od tematu - przestałam zaglądać na blogi niepłodnościowe, czytać fora na ten temat i na pewno ilość myśli na temat dziecka dość drastycznie zmniejszyła się. Bliżej września stwierdziłam że muszę wziąść się za siebie i zapisałam się na program wspólnego odchudzania który obejmował program treningowy oraz specjalny sposób odżywiania. Skupiłam się całkowicie na tym i dzielne przestrzegałam wszytskich zasad, czytałam dużo o treningach siłowych na internecie, oglądałam filmiki na YouTube, kupiłam masę akcesoriów i tak dalej. Postępy przychodziły dość opornie ale wkręciłam się na maksa i nie miałam zamiaru poddawać się. W ten sposób minęło 3 tygodnie i miałam na początku października wyjzad weekendowy do Warszawy na spotkanie z mamą bo akurat miała tam delegację...

Historia 3

Obraz
Ten post miał pojawić sie o wiieeeleee wcześniej ale zupełnie wypadłam z rytmu ostatnio. Wszystko przez pracę. Nie pamietam żebym miała kiedyś taki intensywny okres - zaczynam o 8-9 rano, kończę 19-20 i dalej jestem do tyłu z większością rzeczy. Gdzie te czasy gdy był całkowity luz w pracy i nie wiedziałam co mam robić bo nic się za bardzo nie działo? No ale fakt ze czas ciągnął sie w pracy niemiłosiernie a przy tym było dużo niechcianych myśli w tym o niepłodności. No i do tego wyrzuty sumienia że nie pracuję tylko siedzę na swoich stronkach. Teraz juz nie myśle aż tak intensywnie i często o ciąży - jedyny plus takiego rytmu. Trzecia historia wiąże się ze spotkaniem kolejnej wyjątkowej osoby - dr Wojciecha Pabiana. Na początku wizyty zostałam poproszona o opowiedzenie całej swojej historii. Na końcu dodałam również że jeśli chodzi o kolejne kroki to rozpatruję zabieg udrażniania jajowodów lub conjamniej jeszcze jedno badanie drożnosci sono-HSG żeby trochę rozciągnąć jajowody. ...

Historia 2

Ta historia jest związana z moimi poczynaniami w sprawie zabiegu selektywnego udrazniania jajowodow SHSG. Zgodnie z informacjami na stronie Zakładu Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii musiałam zadzwonić do sekretariatu żeby dowiedzieć się jak zakwalifikować się do zabiegu. Kiedy ostatecznie dodzwoniłam się podano mi telefon bezpośrednio do doktora Ireneusza Zycha żebym z nim ustaliła szczegóły. Na początku powiedział że w wakacje zabiegu nie wykonują więc trzeba czekać na wrzesień. Uffff..... :( Poprosił mnie o wysłanie do niego na maila kopię z wypisu po laparaskopii i oczekiwanie na jego odpowiedź. Już po tej pierwszej krótkiej rozmowie zrobił na mnie pozytywne wrażenie podejściem do klientki i uprzejmością, chociaż nie dzwoniłam do prywatnej kliniki i zabieg wykonuje się na NFZ. Dlaczego podczas prywatnego leczenia nie doświadczyłam czegoś tekiego? Odpowiedź na maila dostałam po około tygodniu. Była tam prośba o wysłanie wyników badania nasienia męża oraz o telefon na nas...

Nowy etap. NOWA nadzieja. Historia 1

Obraz
Ostatni post pojawił się miesiąc temu gdy napisałam o niepowodzeniu ostatniej procedury IVF. Psychicznie dość nawet się trzymam. Może miałam 1-2 krótkie załamania ale coś mnie trzyma w dobrej kondycji na razie. Choć za wiele przyjemności w życiu nie mam i nie umiem cieszyć się z małych rzeczy. Pracy ostatnio bardzo dużo (i na dodatek nie jest to lubiana praca) - siedzę przyklejona do komputera od 8-9 do 19-20. A pogoda zachęca do wypoczynku i ludzie mają wakacje. Teściowa która jest nauczycielką odwiedziła mnie podczas mojej pracy (przeważnie pracuję z domu) i zaczęła skakać z radości i powtarzać w kółko że ma wakacje. No trochę słabo takie coś wyprawiać przy osobie która nigdy w życiu nie będzie miała wakacji.  Od dawna zabierałam się za napisanie kolejnego postu a więc mam dość sporo do opowiedzenia. A mianowicie o trzech wspaniałych specjalistach z którymi zetknęło mnie życie.  Szkoda że dopiero teraz jak już zbliżamy się do dwóch lat starań ale zno...

Wynik beta-HCG

Wynik beta-HCG już jest - niestety cud nie wydarzył się i jest <0,100. Na "szczęście" nie jest to żadna niespodzianka bo wszystko ku temu zmierzało - słabe zarodki, zero jakichkolwiek symptomów które miałam w dwóch poprzednich ciążach biochemicznych.  Z tego co czytałam wszędzie to musi być trzymiesięczna przerwa pomiędzy stymulacjami. Ale też jestem nastawiona na zmianę kliniki. I to nie tak żeby iść do innej lepszej w moim mieście tylko będę chciała zrobić rozeznanie która w Polsce ma najlepsze statystyki i tam się wybrać żeby zwiększyć swoje szanse. Nie wiecie czy są jakieś oficjalne dane na ten temat? Wiem że były takie rankingi dostępne sprzed kilku lat, ale ciekawa jestem czy są jakieś nowsze dane. Poza tym mam jeszcze trochę niestandardowy plan na następne miesiące. Skoro rok temu u mnie doszło naturalnie do ciąży w cyklu gdy robiłam badanie sono-HSG i owu miałam w prawym jajniku gdzie jajowód jest częściowo drożny to chcę zaraz po @ iść na monitoring żeb...

A miał być najpiękniejszy prezent na Dzień Kobiet

Obraz
Pod koniec zeszłego tygodnia zauważyłam że okres nie przyszedł w terminie i zrozumiałam że te alternatywne metody zastosowane w tym cyklu musiały zadziałać i od razu zaszłam w ciążę naturalnie. Cykle miałam regularne od czerwca zeszłego roku a w czerwcu miałam wydłużony ze względu na laparaskopię po której różne cuda z cyklem się dzieją. Tak że fakt tego że w tym cyklu strasznie dużo zrobiliśmy w związku z wizytami do wróżki i jasnowidza + brak okresu w terminie zatwierdziło mnie w przekonaniu że jest sukces! Test nic nie pokazywał ale to przecież tylko test! Więc na dzień kobiet kiedy okres miał być już ze 3 dni spóźniony zaplanowałam kolejne testowanie oraz badanie krwi. Noc przed tym była bezsenna i zamiast obudzić się z budzikiem o 5 rano już koło 4 byłam wyspana. Jakież to typowe w dni kiedy coś się decyduje w sprawie ciąży! Test znowu nic nie wykrył, ale za chwilę pojawił się taki dość konkretny kremowy śluz który u mnie jest raczej rzadkością tak że miałam kolejn...

Wizyta w klinice

Obraz
Po drugim nieudanym transferze byłam oczywiście znowu w klinice jakoś w połowie lutego. Pierwsza główna wiadomość to to że źle mi wyszedł ostatni wymaz i mam jakąś infekcję. Miałam zalecone żebyśmy z mężem przez 15 dni zażywali antybiotyk i zero słodkiego. Potem miаłam zastosować globulki przez kolejne 5 dni i po tygodniu powtórzyć wymaz. Tylko tego nam brakowało :( Druga wiadomość to taka że nie przechodzimy do następnego podejśćia in vitro gdyż najpierw w związku z dwoma niepowodzeniami musimy zrobić badania genetyczne czyli kariotyp. Zrobiliśmy to badanie 17 lutego i mam nadzieję że teraz jakoś niedługo będą wyniki. Na tym spotkaniu zasugerowałam lekarzowi żeby teraz zanim jest czas przed kolejnym podejściem zrobić jeszcze raz badanie sono-HSG. Ale nie w celu badania a w celu rozszerzenia jajowodów, bo jak pisałam wcześniej w kwietniu 2016 w ten oto sposób uzyskałam na chwilę całkiem naturalnie ciążę biochemiczną, więc dlaczego miałabym tego nie powtórzyć?? Nie zareagowa...

Drugi transfer

Obraz
Po ostatniej porażce umówiłam się szybko znowu do kliniki. Ustaliliśmy że w drugiej połowie stycznia 2017 zrobimy criotransfer mrożaczka który nam pozostał. Transfer przebiegł normalnie i znowu za 9 dni miałam zrobić betę. Tym razem wynik był po prostu negatywny. Tym razem przyjęłam tą wiadоmość z jeszcze większym spokojem niż poprzednio. Nie wiem czy to jest dobrze, bo wszyscy mówią że trzeba mieć pozytywne nastawienie i wierzyć że się uda nie zakładająć porażek. I takie włąśnie podejście miałam po raz pierwszy. I bardzo dużo mnie to kosztowało wtedy gdy musiałam otrzasnąć się po stracie.

Nasze in vitro - pierwszy transfer

Obraz
Zawsze myślałam, że in vitro to jest coś co jeszcze zawsze mam w zanadrzu i co na pewno sprawi że zajdę w ciążę, bo wszystko "zrobią za nas", umieszczą gotowy embrion we właściwym miejscu + zlecą różne wspomagacze. Jak tu nie zajść w ciążę??!! No więc jakąś w październiku 2016 ruszyliśmy ze stymulacją (długi protokół) która rozpoczęła się w cyklu poprzedzającym in vitro. Na początku oczwiście byłam przestraszona zastrzykami i robił mi je mąż po uprzednim zamrożeniu brzuszka (znalazłam ten sposob na YouTube i przykładałam sobie coś na chwilę z zamrożarki przed). W ten spósób w ogóle nic nie czułam i nawet jak musiałam później sama się kłuc bo męża nie było obok to też dawałam rady. Bałam się co się ze mną będzie działo podczas stymulacji bo różnych rzeczy naczytałam się w internecie, ale nie poczułam w ogóle żadnych zmian. No i nastąpił moment punkcji - pobrano 8 oocytów. Z czego wyszło 6 oocytów zapłodnionych prawidłowo. Na trzeci dzień rozwoju zarodków okazało się ze ...

Badania, badania, badania...

Odrazu po spadku bety zaczęłam szukać gdzie zrobię prywatnie laparoskopię, bo chciałam to załatwić jak najszybciej skoro takie miałam zalecenie na ostatnim badaniu sono-HSG. Znalazłam jednego lekarza który miał super opinie i umówiłam się na wizytę. Przy okazji wizyty na USG okazało się że mam kilkucentymetrową torbiel oraz podejrzenie dwórożnej macicy (lub macicy z przegrodą). Rozumiem, że torbiel mogła powstać niedawno, ale czemu nikt inny wcześniej nie podejrzewał wad budowy macicy? Tak że wskazań do laparaskopii miłam już więcej niż trzeba. Termin dostałam dość szybko. I znowu wynik był zaskoczeniem. Po pierwsze usunięto torbiel, po drugie potwierdziło się podejrzenie przegrody macicy - miałam całkowitą grubą przegrodę która też mogła powodować trudność z zajściem; poza tym znaleziono i usunięto niewielkiego mięśniaka. I najważniejsze - oba jajowody okazały się prawie całkowicie niedrożne (a nie jeden jak wyszło na sono HSG). Prawy miał być drożny ale jednak ten płyn który tam...