Posty

Wyświetlam posty z etykietą sono HSG

Historia 3

Obraz
Ten post miał pojawić sie o wiieeeleee wcześniej ale zupełnie wypadłam z rytmu ostatnio. Wszystko przez pracę. Nie pamietam żebym miała kiedyś taki intensywny okres - zaczynam o 8-9 rano, kończę 19-20 i dalej jestem do tyłu z większością rzeczy. Gdzie te czasy gdy był całkowity luz w pracy i nie wiedziałam co mam robić bo nic się za bardzo nie działo? No ale fakt ze czas ciągnął sie w pracy niemiłosiernie a przy tym było dużo niechcianych myśli w tym o niepłodności. No i do tego wyrzuty sumienia że nie pracuję tylko siedzę na swoich stronkach. Teraz juz nie myśle aż tak intensywnie i często o ciąży - jedyny plus takiego rytmu. Trzecia historia wiąże się ze spotkaniem kolejnej wyjątkowej osoby - dr Wojciecha Pabiana. Na początku wizyty zostałam poproszona o opowiedzenie całej swojej historii. Na końcu dodałam również że jeśli chodzi o kolejne kroki to rozpatruję zabieg udrażniania jajowodów lub conjamniej jeszcze jedno badanie drożnosci sono-HSG żeby trochę rozciągnąć jajowody. ...

Nowy etap. NOWA nadzieja. Historia 1

Obraz
Ostatni post pojawił się miesiąc temu gdy napisałam o niepowodzeniu ostatniej procedury IVF. Psychicznie dość nawet się trzymam. Może miałam 1-2 krótkie załamania ale coś mnie trzyma w dobrej kondycji na razie. Choć za wiele przyjemności w życiu nie mam i nie umiem cieszyć się z małych rzeczy. Pracy ostatnio bardzo dużo (i na dodatek nie jest to lubiana praca) - siedzę przyklejona do komputera od 8-9 do 19-20. A pogoda zachęca do wypoczynku i ludzie mają wakacje. Teściowa która jest nauczycielką odwiedziła mnie podczas mojej pracy (przeważnie pracuję z domu) i zaczęła skakać z radości i powtarzać w kółko że ma wakacje. No trochę słabo takie coś wyprawiać przy osobie która nigdy w życiu nie będzie miała wakacji.  Od dawna zabierałam się za napisanie kolejnego postu a więc mam dość sporo do opowiedzenia. A mianowicie o trzech wspaniałych specjalistach z którymi zetknęło mnie życie.  Szkoda że dopiero teraz jak już zbliżamy się do dwóch lat starań ale zno...

Wynik beta-HCG

Wynik beta-HCG już jest - niestety cud nie wydarzył się i jest <0,100. Na "szczęście" nie jest to żadna niespodzianka bo wszystko ku temu zmierzało - słabe zarodki, zero jakichkolwiek symptomów które miałam w dwóch poprzednich ciążach biochemicznych.  Z tego co czytałam wszędzie to musi być trzymiesięczna przerwa pomiędzy stymulacjami. Ale też jestem nastawiona na zmianę kliniki. I to nie tak żeby iść do innej lepszej w moim mieście tylko będę chciała zrobić rozeznanie która w Polsce ma najlepsze statystyki i tam się wybrać żeby zwiększyć swoje szanse. Nie wiecie czy są jakieś oficjalne dane na ten temat? Wiem że były takie rankingi dostępne sprzed kilku lat, ale ciekawa jestem czy są jakieś nowsze dane. Poza tym mam jeszcze trochę niestandardowy plan na następne miesiące. Skoro rok temu u mnie doszło naturalnie do ciąży w cyklu gdy robiłam badanie sono-HSG i owu miałam w prawym jajniku gdzie jajowód jest częściowo drożny to chcę zaraz po @ iść na monitoring żeb...

Wizyta w klinice

Obraz
Po drugim nieudanym transferze byłam oczywiście znowu w klinice jakoś w połowie lutego. Pierwsza główna wiadomość to to że źle mi wyszedł ostatni wymaz i mam jakąś infekcję. Miałam zalecone żebyśmy z mężem przez 15 dni zażywali antybiotyk i zero słodkiego. Potem miаłam zastosować globulki przez kolejne 5 dni i po tygodniu powtórzyć wymaz. Tylko tego nam brakowało :( Druga wiadomość to taka że nie przechodzimy do następnego podejśćia in vitro gdyż najpierw w związku z dwoma niepowodzeniami musimy zrobić badania genetyczne czyli kariotyp. Zrobiliśmy to badanie 17 lutego i mam nadzieję że teraz jakoś niedługo będą wyniki. Na tym spotkaniu zasugerowałam lekarzowi żeby teraz zanim jest czas przed kolejnym podejściem zrobić jeszcze raz badanie sono-HSG. Ale nie w celu badania a w celu rozszerzenia jajowodów, bo jak pisałam wcześniej w kwietniu 2016 w ten oto sposób uzyskałam na chwilę całkiem naturalnie ciążę biochemiczną, więc dlaczego miałabym tego nie powtórzyć?? Nie zareagowa...

Badania, badania, badania...

Odrazu po spadku bety zaczęłam szukać gdzie zrobię prywatnie laparoskopię, bo chciałam to załatwić jak najszybciej skoro takie miałam zalecenie na ostatnim badaniu sono-HSG. Znalazłam jednego lekarza który miał super opinie i umówiłam się na wizytę. Przy okazji wizyty na USG okazało się że mam kilkucentymetrową torbiel oraz podejrzenie dwórożnej macicy (lub macicy z przegrodą). Rozumiem, że torbiel mogła powstać niedawno, ale czemu nikt inny wcześniej nie podejrzewał wad budowy macicy? Tak że wskazań do laparaskopii miłam już więcej niż trzeba. Termin dostałam dość szybko. I znowu wynik był zaskoczeniem. Po pierwsze usunięto torbiel, po drugie potwierdziło się podejrzenie przegrody macicy - miałam całkowitą grubą przegrodę która też mogła powodować trudność z zajściem; poza tym znaleziono i usunięto niewielkiego mięśniaka. I najważniejsze - oba jajowody okazały się prawie całkowicie niedrożne (a nie jeden jak wyszło na sono HSG). Prawy miał być drożny ale jednak ten płyn który tam...

Stało się!!

Obraz
Kilka dni przed testowaniem czułam się bardzo pobudzona i podekscytowana, miałam bezsenność. No i stało sie! Pierwszy test który zrobiłam około 10 dni po owulacji pokazał ledwie widoczny cień cienia drugiej kreski :) Ale za bardzo w to nie uwierzyłam, więc za 2 dni poszłam na badanie krwi sprawdzić betę. I tu szok - 52!! Miałam taki stan ekscytacji jak nigdy w życiu! To był stan pełnego szczęścia bo tylko tego mi brakowało. Za dwa dni zmierzyłam betę ponownie i wzrost był prawidłowy. Natomiast za kolejne dwa dni będąc w pracy poczułam jakiś niezrozumiały niepokój związany z ciąża. Nie miałam żadnych niepokojących symptomów ale tak strasznie sie bałam czy wszystko bedzie w porządku z ciąża ze aż miałam dreszcze i musiałam cały czas zaparzac melisę. Na następny dzień miałam powtórzyć betę i tym razem złe wiadomości - wynik prawie nie wzrósł. Po raz pierwszy zrozuiałam że coś takiego jak kobieca intuicja może istnieć  w rzeczywistości. Od tej pory była już tylko wielka rozpac...

Początki

Śledziłam odpowiednie wątki "staraczkowe", nauczyłam sie posługiwać sie testami owulacyjnymi, lepiej obserwować swoje ciało i według kalendarza wspolzylismy dość intensywnie i regularnie tak żeby na pewno trafić. Nie powiem ze było to miłe przeżycie - brak spontaniczności i cały czas trochę na siłę to było. Minął miesiąc, dwa, trzy,  sześć a nasze maleństwo nadal do nas nie spieszyło sie. Mąż w międzyczasie odwiedził androloga który potwierdził ze jego nasienie może nie jest jeszcze w normie ale bardzo złe tez nie jest. Maź wspomniał również ze ja mam wszystkie hormony i podstawowe badania w normie. Doktor zalecił żebym sprawdziła jeszcze drożność jajowodów żeby juz całkowicie wykluczyć większość możliwych nieprawidłowości z mojej strony. Znalazłam więc prywatnego ginekologa który robi takie badanie ale zaproponował mi że da mi skierowanie do szpitala żebym zrobiła na NFZ, więc zgodziłam się. Kiedy czytałam o tym badaniu to wiele razy trafiłam na informację odnośnie tego...